Will zatrzymał motor przed budynkiem kina. Wyciągnęłam z torebki telefon, 8 nieodebranych połączeń od mamy. Nie chciałam do niej oddzwaniać, ponieważ kazałaby mi wrócić do domu, wyłączyłam telefon i włożyłam go ponownie do torebki.
-To co, idziemy?
-Tak, mogłeś mi od razu powiedzieć że idziemy do kina.
-Wtedy byś ze mną nie poszła.
-Czemu tak myślisz?
Nie usłyszałam z jego ust żadnej odpowiedzi. Obejrzeliśmy film, była to komedia romantyczna.
-Podobał Ci się film?- spytał Will, gdy wychodziliśmy z kina
-Tak, a tobie się podobał?- spytałam, ale wiedziałam jaką odpowiedź usłyszę.
-Tak, film był... fajny.- dodał po chwili zastanowienia.
-Nie wieże Ci, chłopakom się takie filmy nie podobają.- oboje zaczęliśmy się śmiać.
Zbliżała się godzina 19.
-Może pójdziemy coś zjeść albo może masz ochotę na lody?
-Chętnie
Kupiliśmy lody, usiedliśmy na ławeczce w parku, z której można było podziwiać piękny widok na okoliczną przyrodę.
Siedzieliśmy na ławeczce, patrzyliśmy na słońce, które chowało się za horyzontem.
Spojrzałam kontem oka na Willa, patrzył na mnie, lecz gdy nasze oczy się spotkały natychmiast odwrócił wzrok.
Robiło się zimno, ale ja nie chciałam wracać jeszcze do domu.
-Ładnie to wygląda prawda?- spytałam Willa
-Oczywiście, ty również zawsze ładnie wyglądasz.- powiedział jakby nieobecny.
-Co?!- nie spodziewałam się usłyszeć czegoś takiego z jego ust, na pewno nie w tym momencie
-Czy ja to powiedziałem na głos?
Roześmialiśmy się oboje.
-Chyba powinniśmy już wracać- spojrzałam na telefon, miałam 20 nieodebranych połączeń od mamy i 5 smsów od taty.- chyba jednak mogę zostać jeszcze chwilę.- tak naprawdę to chciałam siedzieć tu z Willem tak długo jak to możliwe, już nawet nie było mi zimno. Przysunęłam się do niego i spojrzałam mu w oczy, tym razem nie odwrócił wzrok, ma piękne oczy, mogłabym na nie patrzeć bez przerwy, chwyciłam go za rękę.
Will przysunął twarz do mojej, był tak blisko, nasze twarze się stykały, wciąż patrzyłam mu głęboko w oczy, nagły powiew zimnego wiatru zakrył mi twarz moimi włosami. Will odsunął je i przysunął usta do moich, nasze usta już prawie się stykały, gdy nagle za nami pojawili się koledzy Willa. Natychmiast odsunęliśmy się od siebie. Will zaczął z nimi rozmawiać, ja wolałam się nie wtrącać. Po chwili znów byliśmy sami.
-Will nie wiem czy dobrze zrozumiałam waszą rozmowę, ale... ale oni powiedzieli, że podobają Ci się mężczyźni...
-Nie, to nie jest prawda
-Oczywiście, że nie, nie możliwe żeby tak było, ale dlaczego oni tak powiedzieli...
-Nigdy nie widzieli mnie z żadną dziewczyną, i raz pocałowałem jednego chłopaka, ale tylko dla zakładu, to nic nie znaczyło. Wtedy jak usiadłaś obok mnie, moje serce mocniej zabiło, już wtedy wiedziałem, że nie jesteś zwykłą dziewczyną, zależy mi na tobie.- wstał i ruszył w stronę motory.- choć musimy już jechać, twoi rodzice mnie nie polubią, za to, że nie jesteś jeszcze w domu.
Wsiedliśmy na motor, wtuliłam się w jego plecy, trzymałam go mocno, uświadomiłam sobie, że przez ten jeden dzień stał się dla mnie kimś więcej niż tylko kolegą za szkoły. Dojechaliśmy pod mój dom, zeszłam z motoru, uśmiechnęłam się do Willa, mimo to nie chciałam wracać do domu, chciałam jak najdłużej być blisko Willa, czułam, że coś mnie do niego przyciąga. Zobaczyłam patrzących na nas moich rodziców. Pocałowałam Willa w policzek.- był tym dość zaskoczony ale też szczęśliwy.- mi też na tobie zależy. Ruszyłam w stronę drzwi, odwróciłam się i pomachałam mu. Will odjechał, a ja weszłam do domu.
piątek, 8 maja 2015
sobota, 2 maja 2015
Rozdział 2
Mama spojrzała na mnie podejrzliwie.
-Co to za chłopak, który Cię przywiózł?
-Kolega z klasy.
-Jesteś głodna, chcesz obiad?
-Tak, dawno wróciłaś?
-Nie, 10 minut temu. Podoba Ci się w nowej szkole?
-Jest bardzo duża, łatwo się w niej zgubić, nie rozumiem wszystkiego, gdy ktoś do mnie mówi, ale Will mi pomaga..., mam jeszcze kilka papierów do podpisania, dostałam dzisiaj od nauczyciela- wyciągnęłam z torby dokumenty i podałam mamie.
Zjadłam obiad i poszłam do swojego pokoju, mama pojechała na zakupy, a tata nie wróci szybko z pracy, więc postanowiłam włączyć głośno muzykę. Włączyłam swoją ulubioną piosenkę i usiadłam przy biurku. Zaczęłam przeglądać facebooka, ale cały czas myślałam o dzisiejszym dniu w szkole i o Willu. Nagle usłyszałam dźwięk telefonu. Dostałam sms:
-Co teraz robisz Ines? Will- zdziwiłam się, po chwili przypomniałam sobie, że przecież dałam mu swój numer, szybko odpisałam:
Nic, a ty?- już po chwili Will odpisał:
-Ja również nic, masz może dzisiaj trochę czasu wieczorem?
Zdziwiło mnie jego pytanie, ale odpisałam, że moja mama pojechała na zakupy z przyjaciółką, a tata pracuje do późna, więc dzisiejszy wieczór mam wolny. Po chwili dostałam odpowiedź:
-Czy nie chciałabyś gdzieś ze mną pojechać?
-Dobrze, a gdzie?
-To niespodzianka, będę po Ciebie o 17. Do zobaczenia :)
Bardzo się cieszyłam na to wyjście z Willem, znałam go dopiero jeden dzień, ale nie przeszkadzało mi to, byłam bardzo ciekawa gdzie pojedziemy. Cały czas chodziło mi po głowie, że to tak jakby randka. Przeszukałam całą szafę i znalazłam fajną sukienkę. Ubrałam się, umalowałam i naładowałam telefon.
Zadzwonił do mnie tata, mówiąc ze musi dziś zostać dłużej w pracy i prosi żebym powiedziała o tym mamie, bo nie może się do niej dodzwonić. Było już kilka minut po 17, w kuchni zostawiłam mamie kartkę z informacją od taty, wyszłam z domu, Will już na mnie czekał.
-Jesteś już- uśmiechnął się
-Mam nadzieję, że nie czekałeś na mnie zbyt długo
-Na Ciebie mogę czekać godzinami- uśmiechnął się szeroko
-To gdzie jedziemy?
-Dowiesz się, gdy będziemy na miejscu
Nagle usłyszałam samochód, to była moja mama, wraca z zakupów
-Coś nie tak?- spytał Will
-To moja mama, szybko jedźmy
Wsiedliśmy na motor i szybko odjechaliśmy, miałam nadzieję, że mama nas nie widziała. Ale sekundę później w mojej torebce zadzwonił telefon, to na pewno mama. Wolałam nie odbierać, rodzice pozwalają mi wychodzić ze znajomymi tylko weekendy. Po kilku minutach dojechaliśmy na miejsce.
-Co to za chłopak, który Cię przywiózł?
-Kolega z klasy.
-Jesteś głodna, chcesz obiad?
-Tak, dawno wróciłaś?
-Nie, 10 minut temu. Podoba Ci się w nowej szkole?
-Jest bardzo duża, łatwo się w niej zgubić, nie rozumiem wszystkiego, gdy ktoś do mnie mówi, ale Will mi pomaga..., mam jeszcze kilka papierów do podpisania, dostałam dzisiaj od nauczyciela- wyciągnęłam z torby dokumenty i podałam mamie.
Zjadłam obiad i poszłam do swojego pokoju, mama pojechała na zakupy, a tata nie wróci szybko z pracy, więc postanowiłam włączyć głośno muzykę. Włączyłam swoją ulubioną piosenkę i usiadłam przy biurku. Zaczęłam przeglądać facebooka, ale cały czas myślałam o dzisiejszym dniu w szkole i o Willu. Nagle usłyszałam dźwięk telefonu. Dostałam sms:
-Co teraz robisz Ines? Will- zdziwiłam się, po chwili przypomniałam sobie, że przecież dałam mu swój numer, szybko odpisałam:
Nic, a ty?- już po chwili Will odpisał:
-Ja również nic, masz może dzisiaj trochę czasu wieczorem?
Zdziwiło mnie jego pytanie, ale odpisałam, że moja mama pojechała na zakupy z przyjaciółką, a tata pracuje do późna, więc dzisiejszy wieczór mam wolny. Po chwili dostałam odpowiedź:
-Czy nie chciałabyś gdzieś ze mną pojechać?
-Dobrze, a gdzie?
-To niespodzianka, będę po Ciebie o 17. Do zobaczenia :)
Bardzo się cieszyłam na to wyjście z Willem, znałam go dopiero jeden dzień, ale nie przeszkadzało mi to, byłam bardzo ciekawa gdzie pojedziemy. Cały czas chodziło mi po głowie, że to tak jakby randka. Przeszukałam całą szafę i znalazłam fajną sukienkę. Ubrałam się, umalowałam i naładowałam telefon.
Zadzwonił do mnie tata, mówiąc ze musi dziś zostać dłużej w pracy i prosi żebym powiedziała o tym mamie, bo nie może się do niej dodzwonić. Było już kilka minut po 17, w kuchni zostawiłam mamie kartkę z informacją od taty, wyszłam z domu, Will już na mnie czekał.
-Jesteś już- uśmiechnął się
-Mam nadzieję, że nie czekałeś na mnie zbyt długo
-Na Ciebie mogę czekać godzinami- uśmiechnął się szeroko
-To gdzie jedziemy?
-Dowiesz się, gdy będziemy na miejscu
Nagle usłyszałam samochód, to była moja mama, wraca z zakupów
-Coś nie tak?- spytał Will
-To moja mama, szybko jedźmy
Wsiedliśmy na motor i szybko odjechaliśmy, miałam nadzieję, że mama nas nie widziała. Ale sekundę później w mojej torebce zadzwonił telefon, to na pewno mama. Wolałam nie odbierać, rodzice pozwalają mi wychodzić ze znajomymi tylko weekendy. Po kilku minutach dojechaliśmy na miejsce.
piątek, 1 maja 2015
Rozdział 1
Mam na imię Ines, mam 16 lat. Przeprowadziłam się do Stanów Zjednoczonych z rodzicami. Na początku było mi bardzo trudno, słabo znałam język, potrafiłam przeprowadzić krótką rozmowę ale to nie było wystarczające. Do Stanów przeprowadziłam się na początku lipca, wakacje szybko minęły, a ja wciąż nie mogłam przyzwyczaić się do nowego miejsca zamieszkania. Nadszedł dzień kiedy muszę iść do nowej szkoły, bałam się że będą tam sami dziwacy i nikogo nie polubię, a poza tym nie wiedziałam jak mam z nimi rozmawiać i o czym.
Wstałam rano, ubrałam się, poczesałam włosy, pomalowałam rzęsy i użyłam błyszczyka. Zeszłam na dół do kuchni, gdzie czekała na mnie mama ze śniadaniem.
-O wstałaś już, niestety nie mogę Cię dziś zawieść do szkoły, bo śpieszę się do pracy.- pożegnała się ze mną i wyszła z domu.
Zjadłam śniadanie, założyłam buty, wzięłam moją torbę i spojrzałam na zegarek. Miałam jeszcze 40 minut do rozpoczęcia się pierwszej lekcji. Moja nowa szkoła była blisko mojego domu, więc szybko dotarłam do szkoły. Weszłam do budynku szkoły, zaraz miały rozpocząć się lekcje. Czułam że wszyscy na mnie dziwnie patrzą i czułam się źle. Wszyscy w tej szkole się znali a ja byłam nowa i nie bardzo znałam język. Zadzwonił dzwonek, nie wiedziałam co teraz powinnam zrobić, nie wiedziałam gdzie jest moja klasa, czułam się zagubiona. Na szczęście po chwili podszedł do mnie mężczyzna, nauczyciel trzymał w ręce małą karteczkę, na której było napisane moje inie i nazwisko. Przywitałam się z nim, a on powiedział coś powoli, liczy że zrozumiem o co mu chodzi, lecz ja zrozumiałam tylko kilka słów. Nauczyciel odwrócił się i wszedł do klasy, poszłam za nim. Nauczyciel poprosił mnie abym stanęła przed tablicą i opowiedziała coś o sobie. Czułam się dość dziwnie, wszyscy na mnie patrzyli a ja nie mogłam wydusić z siebie słowa. Po chwili jednak mi się udało, powiedziałam jak się nazywam, że pochodzę z Polski i że mój angielski jest raczej kiepski. Po chwili nauczyciel rozejrzał się po klasie i wskazał mi wolne miejsce gdzie miałam usiąść. Podeszłam do ławki i usiadłam, w ławce siedział już jakiś chłopak, był dość przystojny, ale prawie cały czas jego wzrok, był jakby nieobecny. Nauczyciel podszedł do mnie i powiedział, że chłopak z którym siedzę mi pomoże. Zastanawiałam się jak ktoś taki kogo nie znam ma mi pomóc się tu odnaleźć. Nauczyciel usiała przy biurku, i zaczął coś pisać. Wyciągnęłam z torby książkę i otworzyłam ją na stronie wskazanej przez nauczyciela. Chłopak po chwili spojrzał na mnie i uśmiechnął się lekko. Odwzajemniłam uśmiech, chłopak spojrzał na nauczyciela i przywitał się ze mną. Nie mogłam w to uwierzyć, ale chłopak mówił po polsku.
-Nazywam się William, też mieszkałem kiedyś w Polsce.
-Miło mi Cię poznać, przeprowadziłam się tutaj 2 miesiące temu
-Ja mieszkam tu już prawie rok
Lekcja szybko minęła, podczas lekcji jeszcze trochę rozmawiałam z Williamem. Mieliśmy już wychodzić z klasy, ale nauczyciel nas zatrzymał. Podał mi dużą białą kopertę, powiedział coś ale ja zrozumiałam tylko, że mówi o jakimś kluczu, miałam nadzieję że William wie o co chodzi, wyszliśmy z klasy.
-Co jest w tej kopercie?- spytałam Williama
-Otwórz
Otworzyłam kopertę, a w niej znalazłam mały kluczyk z numerem 313, i plan lekcji i kilka innych dokumentów.
-Do czego jest ten klucz?
-To klucz do twojej szafki.
Wszystkie lekcje siedziałam z Williamem, przerwę na lancz również. Poznałam kilku jego kolegów, ale oni niespecjalnie przypadli mi do gustu, rozmawiali tylko o grach i o grze w kosza. William był inny, nawet go polubiłam, pomagał mi, gdy czegoś nie rozumiałam. Lekcje się skończyły i była pora wrócić do domu.
-Wracasz pieszo?- spytał William
-Tak, mieszkam blisko.
-Jeśli chcesz mogę Cię podwieźć
Pociągnął mnie za rękę.
-Wsiadaj, niestety nie mam kasku, bo raczej nikogo nie podwożę, a sam go nie używam
-Naprawdę jeździsz motorem?
-Wsiadaj i trzymaj się mocno
Nigdy wcześniej nie jeździłam na motorze, chwyciłam mocno Williama w pasie i ruszyliśmy.
Zatrzymał się przed moim domem, zsiedliśmy z motoru.
-Dzięki William
-Nie ma za co, a i mów mi Will, nie lubię, gdy ktoś do mnie mówi William
Poszłam w stronę drzwi. Odwróciłam się i pomachałam na pożegnanie Willowi, on też mi pomachał i odjechał. Drzwi były otwarte, co znaczyło że mama wróciła już z pracy, miałam tylko nadzieję, że nie widziała jak przyjechałam. Weszłam do domu, zdjęłam buty i poszłam do kuchni, mama już tam na mnie czekała, po jej minie wiedziałam że widziała jak Will mnie przywiózł i że mu machałam. Czułam że za chwilę zaczną się długie wyjaśnienia.
Prolog
Moje życie się zmieniło. Przeprowadziłam się na drugi koniec świata. Straciłam kontakt z przyjaciółmi, rodziną, sąsiadami. Okazało się że straciłam coś jeszcze... coś bardzo ważnego...
Subskrybuj:
Posty (Atom)





